5 powodów, dla których szkolenia są takie drogie.

No tak.

Drogie – tanie, pojęcia względne. Poza tym, ceny na rynku rozwojowym są zróżnicowane, co tym bardziej utrudnia ocenę.

Tak, czy inaczej, szkolenia albo szerzej – wszelkie usługi związane z rozwojem umiejętności generalnie do tanich nie należą. Nie są usługami pierwszej potrzeby, jak usługi hydraulika czy elektryka, za które, kiedy coś nawali, zapłacimy niemalże każdą cenę. Nie musimy z nich korzystać, dlaczego więc tyle kosztują?

Oto 5 najważniejszych powodów:

    1. WIDZISZ WIERZCHOŁEK GÓRY LODOWEJ. Jako uczestnik, widzisz efekt pracy, a nie samą pracę. To trochę tak, jak z wyjściem do kina – oglądasz niespełna dwugodzinny film, nad którym setki ludzi pracowało przez kilka lat. Powiesz, że kino nie jest drogie – nie jest, bo ma efekt skali. Żeby przygotować dwudniowe szkolenie, mając wiedzę w temacie i kilka sprawdzonych modułów, które mogę w nim umieścić, potrzebuję minimum dwóch dni na poukładanie wszystkiego w logiczną całość, przygotowanie materiałów i opracowanie nowych, które wynikają z treści szkolenia. Jeśli mam wiedzę, a projektuję szkolenie od zera, potrzebuję minimum dziesięciu dni, a najlepiej dwóch tygodni. Tak, przynajmniej 80 – 100 godzin pracy. Zaznaczę, że w szkoleniach „robię” od ponad piętnastu lat, a więc mam już jakieś doświadczenie, które też ma wpływ na cenę, ale o tym później.
    2. EFEKT BRAKU SKALI. Wspomniane kino ma efekt skali, szkolenia nie. Żeby były skuteczne, powinny odbywać się w grupach kilkunastoosobowych, żeby możliwa była interakcja, zadawanie pytań, dyskusje i ćwiczenia pod okiem trenera. To, co jest siłą takich kameralnych szkoleń (w odróżnieniu od eventów planowanych na setki lub tysiące osób), to właśnie możliwość interakcji i uzyskania informacji zwrotnej i odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, dowiedzenia się, czy robisz dobrze, czy coś jeszcze musisz poprawić. Niewielka liczba uczestników przekłada się oczywiście na cenę. To usługa… ekskluzywna.
    3. KOMPETENCJE TRENERA / COACHA czyli marka, która za nimi stoi. Wiemy, że wielkie marki robią prawie wszystko dla reputacji; dbają o produkt, serwis, o wszystko to, co mieści się w słowach customer experience. Dla trenera czy firmy szkoleniowej, reputacja jest szalenie ważna. Budujemy ją przede wszystkim w oparciu o kompetencje, doświadczenie i troskę o to, aby uczestnicy dobrze się czuli na szkoleniu i jak najwięcej nauczyli; za to bierzemy odpowiedzialność. To oznacza, że nasze kompetencje muszą być nieustannie na najwyższym poziomie, a to oznacza konieczność ciągłego dokształcania się. Nie tylko w obszarze wiedzy, ale nade wszystko w obszarze dojrzałej postawy, dzięki której potrafmy ogarnąć to, co mamy do przekazania, ale przede wszystkim odpowiednio zarządzać czasem szkolenia i energią grupy, relacjami między uczestnikami, pojawiającymi się konfliktami w grupie, czyli tym wszystkim, co dzieje się między normalnymi ludźmi.
    4. Zawodowi kierowcy potrzebują regeneracji; kontrolują to tachografy. Sportowcy potrzebują regeneracji, to część treningu. W przeciwnym wypadku jedni i drudzy mogą zrobić krzywdę sobie i innym. I wiem, że może to się wydać śmieszne, ale trenerzy, czy coachowie, też potrzebują regeneracji. Praca z ludźmi obciąża. Owszem, jest fascynująca, inspirująca i jednocześnie obciążająca. No chyba, że trener ma w nosie uczestników i cokolwiek zrobią, on i tak zrobi swoje, czyli przeczyta slajdy. Ale jeśli szkolenie ma „żreć”, trener musi być przez 100% czasu zaangażowany, czujny na sygnały z grupy i odporny na zarysowania, które zawsze się pojawiają, patrz punkt 3.
      To wyczerpuje, więc musimy się regenerować, a wtedy nie zarabiamy. Gdybyśmy szkolili codziennie, uczestnicy pracowaliby z przemęczonym i sfrustrowanym trenerem, przez co szkolenie byłoby bezwartościowe. Wiem, co piszę, szkoliłem jako trener wewnętrzny przez 4 dni w tygodniu i po kwartale miałem tego serdecznie dosyć, co uczestnicy bezbłędnie wyczuwali.
    5. PRAWA RYNKU. Możesz kupić szkolenie na wybrany temat w różnych cenach. Czasem różnice sięgają nawet 100%. Nie twierdzę, że najdroższe zawsze będzie oznaczało najlepsze, powiem więcej – wiem, że tak nie jest. Skąd więc takie różnice w cenach? Młode firmy zwykle będą tańsze; dopiero budują reputację; starsze, ze znaną pozycją, wyceniają się drogo, czasem kosmicznie drogo. Niektóre z nich uzasadniają to zagranicznymi akredytacjami czy licencjami zaszytymi w cenie szkolenia. Na co więc zwracać uwagę? Kiedy zadasz pytanie w social-mediach, np.: „jaką szkołę wybrać?”, błyskawicznie pojawią się reprezentanci różnych szkół i będą polecać swoje usługi; to naturalne. Oczywiście nie zaszkodzi zapytać, najlepiej znajomych, ale popatrz jeszcze na:
      1. Historię firmy – od kiedy jest na rynku, jakie ma dokonania (jednorazowy sukces można osiągnąć dość łatwo, ale jeśli ktoś powtórzył go dziesiątki czy setki razy, to musi mieć dobrą jakość),
      2. Jak wygląda w Internecie – jak się komunikuje z klientami, jaką daje bezpłatną wartość i jak często (przejrzyj stronę internetową, blog, Facebooka, YouTube, zapisz się na listę mailingową, weź udział w webinarach, czy bezpłatnych samplingach na żywo, które organizują od czasu do czasu różne firmy szkoleniowe). Wejdź w kontakt z marką i sprawdź, czy odpowiada Ci to, co proponuje.
      3. Na ile Ci po drodze z tą marką? Tak zwyczajnie, po ludzku, czy pasuje Ci jej podejście do rozwoju. Wolisz pracować głęboko, poważnie, refleksyjnie, szukaj firm, które się tak komunikują. Wolisz głośno, efektownie, od eventu do eventu, szukaj wśród mówców motywacyjnych. Wolisz podejście luźne, bez napięcia i z humorem, ale wciąż totalnie merytorycznie, zajrzyj do nas;).

 

Zwróć uwagę, że nie poruszyłem tematów fizycznych kosztów – dojazdów, hoteli, wynajęcia sal szkoleniowych, wydrukowania materiałów szkoleniowych, cateringu, itp. Nie powiedziałem też o czasie poświęcanym na tworzenie bezpłatnych treści, marketing, sprzedaż, na kontakty z klientami…

Nie narzekam;) Zwracam jedynie uwagę na to, że to też działania konieczne do poprowadzenia szkolenia. Jestem przekonany, że zdajesz sobie sprawę, że płacisz za to wszystko kupując dowolną usługę – od usług bankowych, przez produkty spożywcze.

 

Na koniec – pamiętaj, że inwestujesz w rozwój swoją energię, czas i pieniądze. Nie powierzaj ich komuś, z kim nie będzie Ci po drodze.  

Udostępnij
O autorze: Adam Walerjańczyk
Interesuje się wieloma rzeczami z różnych dziedzin, ale bardzo, bardzo ogólnie. Wesoły i niekonsekwentny. Aktualnie zainteresowany marketingiem, postprodukcją filmową i mediami społecznościowymi. Kieruje się intuicją bardziej niż dowodami. Potrzebuje wokół siebie ludzi o dokładnie przeciwstawnych stylach działania i na szczęście takich ma.

Napisz komentarz