SETki inspiracji
Blog Grupy SET
Slider

145. 2020 – chodź, dostaniesz feedback.

Dobra, wszyscy wiemy, że 2020 rok był inny, że był rokiem zmian, adaptacji, rokiem, który trzeba odesłać do wszystkich diabłów, zapieczętować oraz zapomnieć.

Nie mogę jednak napisać, że 2020 to był zły rok. Oczywiście, mam świadomość, że pandemia, jakkolwiek dotknęła nas wszystkich, to nie wszystkich po równo. Ja (ale też my, jako Grupa SET) niespodziewanie znaleźliśmy się w, mimo wszystko, uprzywilejowanej pozycji.

Uprzywilejowanej w stosunku do tych wszystkich przedsiębiorców, którzy potracili swoje biznesy, nierzadko zakładane niemalże w przeddzień ogłaszania kolejnych obostrzeń z branż restauracyjnej, turystycznej, transportowej, fitness i wielu, wielu innych.

Jak to wyglądało z naszej perspektywy?

W marcu i kwietniu bardzo poważnie braliśmy pod uwagę, że nie przetrwamy. Nasze usługi nie są najpotrzebniejsze na rynku, więc obawialiśmy się nie tyle o to czy ludzie będą chcieli się szkolić, ale o ty, czy będzie ich na szkolenia stać w obliczu ryzyka utraty pracy czy szerzej – płynności finansowej.

Czas pokazał, że nie było tak źle, jak pierwotnie zakładaliśmy. Musieliśmy się zaadaptować do zmian, poznać wiele nowych narzędzi do pracy zdalnej, przebudować nasz biznes i zrobiliśmy to.
Ale wiem, że wielu innych przedsiębiorców też próbowało przebudować swoje biznesy i mimo wszystko zostało z niczym. Nie dlatego, że my jesteśmy jacyś lepsi, sprawniejsi, bardziej elastyczni. Niedawno przeczytałem informację o zamknięciu jednego klubu muzycznego w moim rodzinnym Gnieźnie. Klubu, który istniał ponad 15 lat, w którym bawiłem się na Sylwestra, w którym piłem pierwsze piwo z moim przyjacielem po ponad 10 latach niewidzenia się, klubu, który organizował naprawdę dobre koncerty. Żyli z koncertów i piwa. I nie mam pojęcia, co bym zrobił na ich miejscu, żeby utrzymać biznes. Całą swoją elastyczność i pomysłowość mógłbym sobie zwinąć w zgrabny rulonik i wsadzić w butelkę po piwie. Wiem, że prócz podjętych wysiłków mieliśmy po prostu szczęście.

Piszę o tym w czasie przeszłym, choć sytuacja nadal trwa, ale mam nadzieję, że jesteśmy rzeczywiście na ostatniej prostej w walce z pandemią i obostrzeniami z nią związanymi.

Ale 2020 rok pokazał mi też, że nic nie jest wieczne, oraz że mierzenie swojej siły i poczucia bezpieczeństwa efektami, jakie przynosi mi stabilna firma to nie jest w 100% pewna droga.

I, że póki mam władzę umysłową i potrafię korzystać z tego, czego się nauczyłem, nie zginę. Być może stracę kiedyś firmę, ale póki ją mam ładuję całą swoją energię i wiedzę właśnie w nią, bo to jest naprawdę COŚ wartego mojej uwagi i zaangażowania. I jednocześnie nie jest wszystkim, co mam.

Widzę też, że chyba trochę za bardzo przywiązywałem się do własnych wizji przyszłości, za bardzo wierzyłem, że ten mój mały świat będzie podążał ruchem jednostajnym prostoliniowym, ewentualnie jednostajnym przyspieszonym, ale w jednym kierunku, który z grubsza potrafię przewidzieć. No nie, po 2020 roku wiem, że tak łatwo to nie będzie.

Czy mi z tym dobrze?

Nie.

I właśnie dlatego – uwaga, bo zabrzmię, jak tani kaznodzieja – chcę czerpać jak najwięcej radości z tego, co mam dzisiaj bez nadmiernego przywiązywania się do myśli o przyszłości, która być może nie nadejdzie. W sensie, nie taka, jaką ja sobie wymyśliłem.

Więc też nieco pokory mnie ten 2020 rok nauczył.

Nieco, bo pozostaję wciąż nadwrażliwy i obrażalski.

I często mi się nie chce, oj, jak często.

I działam mimo tego, bo te moje działania dają mi napęd i energię oraz czuję przesyt świąteczno – noworocznego lenistwa. Bo potrzebuję rutyny. Nawet tej nowej, którą musiałem sobie wypracować przez ostatnie kilka miesięcy nie wyjeżdżania z domu na szkolenia, ale rutyny potrzebuję.

No więc już kończę pisanie, bo wybiła 17:00, a więc czas przebierać się w obcisłe gacie i pomłynkować na trenażerze w piwnicy. Bo jak tego nie zrobię teraz, to potem mi się nie będzie chciało. Rutyna.

I gdybym był poczytnym, jak Janina Bąk zapytałbym na końcu o to, czego Ciebie nauczył 2020 rok, czy Cię sponiewierał, czy może wręcz przeciwnie, wpisz w komentarzu.

Ale Janiną Bąk nie jestem. Więc, jak chcesz, to wpisz w komentarzu;)

Udostępnij
O autorze: Adam Walerjańczyk
Interesuje się wieloma rzeczami z różnych dziedzin, ale bardzo, bardzo ogólnie. Wesoły i niekonsekwentny. Aktualnie zainteresowany marketingiem, postprodukcją filmową i mediami społecznościowymi. Kieruje się intuicją bardziej niż dowodami. Potrzebuje wokół siebie ludzi o dokładnie przeciwstawnych stylach działania i na szczęście takich ma.
4 komentarze
  1. Marzena 6 stycznia 2021 at 22:30

    No właśnie wręcz przeciwnie!W sensie, że mnie nie sponiewierał :) Inaczej początek roku był straszny.Dostałam taki strzał w tył głowy, po którym myślałam, że się nie pozbieram.Sytuacja patowa,służbowa, mobbingowa.Ale zaprawiona w boju, poobijana wstałam jak Feniks z popiołów, otrzepałam się, poszukałam korony,która gdzieś spadła…I odnalazłam siebie kolejny raz.
    Ten rok dał mi mnóstwo nowych również pozytywnych emocji i perspektyw.I tym się karmię i ludzie dookoła mnie, bardzo wielu ludzi dało mi ogromne wsparcie i poczucie, że warto, choć się nie opłaca,cytując Bartoszewskiego, być uczciwym.Wiem to teraz jeszcze bardziej.W Nowy Rok idę z poczuciem poukładania celów i mimo pandemii – sprawczości.Jedyne na co najbardziej czekam to podróże.Ten brak daje się najbardziej we znaki.Ale cierpliwości uczę się każdego dnia :)

    • Adam Walerjańczyk 7 stycznia 2021 at 08:49

      Marzena, dziękuję za ten komentarz. Ja mam z jednej strony tak, że wiem, że dla wielu osób to był straszny czas ale z drugiej, że nieuczciwie byłoby narzekać skoro z nami ten czas obszedł się dobrze.
      Nie bez wpływu na mnie były/są media (w ostatnim czasie epatujące złymi wiadomościami częściej niż zwykle) No i podróże – mi też ich brakuje.
      Ale to naprawdę niewielki koszt.
      Trzymam kciuki za 2021:)

  2. Mea 10 stycznia 2021 at 15:52

    Dzień dobry. Mój rok 2020 był najbardziej aktywnym, a zarazem najmniej pracowitym rokiem w życiu. Osiągnięcia życiowe – nie boję użyć się tego słowa – przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Jestem niesamowicie wdzięczna wszystkim osobom, które się do tego przyczyniły – i stąd mój komentarz na stronie Pana, Adam Waleriańczyk.

    Dziękuję i pozdrawiam cały SET:)

Napisz komentarz